Szukam domku

Mecenas z katowickiego schroniska przebywa obecnie u nas na tymczasie i szuka domku.
Mecenas (Meś, Mesiek, Mesiu, Mecuś) jest dość oryginalnym kotem, ktoś powiedział kiedyś nawet, że artystycznym. Wyjątkowy, inny - a opiera się to na jego dość osobliwych cechach. Mecenas ugniata jak żaden inny kot, on właściwie tańczy. Mały artysta. Ugniata, czyli wyraża zadowolenie i poczucie bezpieczeństwa, siedząc, leżąc, nawet stojąc. Czasem wystarczy tylko na niego spojrzeć, zagadać kilka słów, a zaczyna ugniatać. Mruczeć oczywiście też. Czasem mruczy przez sen. Jest stuprocentowo domowym kotem. Kanapa i łóżku - numer jeden, jego królestwo. Biurko - "chętnie będę asystował Ci w lekcjach". Dywan - "Uwielbiam się ślizgać". Kubek - "No przecież nie zawsze muszę zachowywać się jak panicz we fraku i czasem mogę się z niego napić". Zna lodówkę: "I tak ją kiedyś otworzę!", kocha sypialnię i dużym łóżkiem: "No przecież jest domowym kotem, nie?". Kuweta: "Witaj przyjacielu". Po prostu domowy kot. Mecenas jest ufnym i przyjacielskim kotem, bardzo łagodnym, przytulaśnym i rozmruczanym. Jednak po południu lubi pobyć sam, położy na łóżku i zaśnie. Jednocześnie, jak w kreskówce - wywiesi karteczkę z napisem: "Wolałbym, abyś mi nie przeszkadzał". Będzie spał. A potem się rozbudzi, zeskoczy z lóżka piętrowego i początkowo błagalnym spojrzeniem poprosi: "pobawimy się, proooszę". Jeśli to nie pomoże, to - albo odpuści i pobawi się sam, albo zacznie zaczepiać człowieka. Zabawa z człowiekiem wygląda różnie. Czasem leniwa i ospała, polegając jedynie na machnięciu łapką dla formalności, że tak - "potrafię się bawić", a czasem dosłownie lata po ścianach i udaje jednocześnie latający dywanik ("Pędź zaczarowany dywaniku!"). Mecenas na dwa oblicza. Raz jest zabawowym, wesołym i radosnym kotem, który biegając, tupie i ogólnie wygląda jak młody pełen energii konik. Innym razem siłą rzeczy nie rozbudzisz go, on będzie twardo spał, albo nieugięcie siedział w jednym miejscu i niezbyt bystrze wpatrywał się w zabawkę. Oczywiście Mecenas nie jest tylko kotkiem-psotkiem. To również bardzo przytulaśny futrzak (no chyba, że popołudniem śpi i ma ochotę pobyć sam). Kocha ludzi, jest ufny, chociaż czasem bawi się i drażni z człowiekiem "złap mnie, złap!". Wieczorami przychodzi do człowieka na łóżko, wdrapuje się na brzuch, owija się następnie wokół szyi i oto w tym momencie rozpoczyna swój mru-koncert i baranko-pokaz (a może nawet i baranko-show, zważywszy, że barankuje bardzo żywiołowo). Dzisiaj nawet lizał nos. Od tak. Lizał. Bo Mesiek kocha ludzi. Mecenas, jak wskazuje jego imię - kojarzy się z mecenasem, tym sądowym rzecz jasna. Inteligentny (chyba, że akurat ma głupawkę i wtedy nie wygląda na inteligentnego), czasem zadumany patrzy w okno, panicz wyższych sfer (pomijając nawyk wypijania herbaty z kubka).
Mecenas - Mesio - to naprawdę wyjątkowy, kochany, przytulaśny, zarazem trochę koci indywidualista, który zasługuje na najwspanialszy dom pod słońcem. Wykastrowany, około dwuletni, zaszczepiony, z ujemnymi testami FelV i FIV czeka na Ciebie





Mecenas szuka domu odpowiedzialnego i jak najlepszego.
Jeśli jesteś tym, który chce podarować mu dom, napisz (basiatwince@wp.pl)